Kategorie
Kosmologia

Amerykański program kosmiczny

Amerykański program w latach sześćdziesiątych XX wieku był znacznie bardziej produktywny niż dzisiaj, ponieważ miał jasno sprecyzowany cel: jak najszybsze doprowadzenie do lądowania człowieka na Księżycu. Cel ten był osiągalny, co stanowiło siłę napędzającą całe przedsięwzięcie. Nie ma mowy o postępie bez określonego celu, a NASA już od 25 lat go nie posiada. Jeżeli przywódcy polityczni Stanów Zjednoczonych chcą, żeby pieniądze wykładane przez podatników zwracały się i przynosiły pożytek, najważniejszą i najbardziej efektywną rzeczą, jaką mogą zrobić, jest postawienie przed agencją zadania, które będzie jej godne. Wyzwaniem takim jest ustanowienie ludzkiej kolonii na Marsie w ciągu dekady. Jak wyjaśniłem w swojej książce Czas Marsa, taki cel jest w zupełności osiągalny i mógłby zjednoczyć dzisiejsze programy kosmiczne, dając im możliwość przeżycia następnego okresu chwały i wielkich osiągnięć.

U trzymanie armii pozostającej w bezruchu kosztuje prawie tyle samo, ile utrzymanie armii mobilnej. Nie potrafiąc zmobilizować narodu do poważnego wysiłku w dziedzinie badań kosmosu, polityczni przeciwnicy załogowej wyprawy na Marsa nie oszczędzają więc pieniędzy – oni je marnują. Czemu tak się dzieje?

Cóż, jak już wcześniej zauważyłem, Stany Zjednoczone stać na marnowanie mnóstwa pieniędzy. Czy nie byłoby jednak logiczne, by wydając pieniądze, politycy liczyli na otrzymanie czegoś w zamian? John F. Kennedy żądał wyników od wszystkich, którzy uczestniczyli w amerykańskim programie kosmicznym. Obecna władza wydaje się o to zupełnie nie dbać. Dlaczego?

Jest rzeczą jasną, że najważniejszym elementem napędzającym program kosmiczny w latach sześćdziesiątych było współzawodnictwo między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim w trakcie zimnej wojny. Wbrew jednak temu, co twierdzą niektórzy, zimna wojna nie stanowiła jedynego powodu realizacji programu Apollo. Młody, niezwykle aktywny prezydent mógł na wiele sposobów odpowiedzieć na porażkę podczas inwazji na Kubę w Zatoce Świń w 1961 roku. Mógł na przykład powtórzyć inwazję, wysyłając piechotę morską ze wsparciem lotnictwa, zamiast kiepsko wyposażonych i nieodpowiednio wyszkolonych kubańskich uchodźców. Mógł zaangażować się w inne geopolityczne operacje wojskowe. Jeżeli koniecznie chciał zrobić coś, co wiązało się z kosmosem, mógł zainicjować antyrakietowy program Gwiezdnych Wojen lub przyśpieszyć istniejący wtedy program wojskowego samolotu orbitalnego Dyna-soar. Każdy z tych ruchów byłby bardziej oczywisty i odpowiedni jako odpowiedź na bezpośrednie zagrożenie niż zainicjowanie programu mającego na celu wysłanie człowieka na Księżyc.

Nie, programu Apollo nie zawdzięczamy zimnej wojnie. Program Apollo powstał dzięki koncepcji, która narodziła się w umysłach wizjonerów z lat dwudziestych XX wieku, chociażby Roberta Goddarda, Konstantego Ciołkowskiego czy Hermanna Obertha, i która została rozpropagowana przez następne pokolenie śmiało myślących ludzi, takich jak Wemher von Braun i Arthur C. Ciarkę. Koncepcja ta – przekonanie, że ekspansja ludzi w kosmos jest rzeczą niezbędną – pobudziła umysły szerokich rzesz społeczeństwa, jak również pewnych osób, które znajdowały się u władzy, i umożliwiła skierowanie potężnych zasobów i sił uzyskanych dzięki zimnej wojnie na potrzeby programu kosmicznego. Jak jasno wynika z artykułu Apollo 25 lat później pióra Hugh Sideya, artykułu, który ukazał się w tygodniku „Time” w czerwcu 1994 roku, Kennedy wierzył, że ludzkość, a w szczególności Ameryka, powinna podjąć wyzwanie kosmicznego pogranicza, i wykorzystał napięcie polityczne między USA a Związkiem Radzieckim, by uzyskać polityczne poparcie dla takiej inicjatywy. (W zasadzie Sidey twierdzi, że Kennedy podjął decyzję o wysłaniu astronautów amerykańskich na powierzchnię Księżyca na trzy dni przed Zatoką Świń).

Fakt, że Kennedy fascynował się koncepcją ekspansji w kosmos oraz że uznawał potrzebę sięgnięcia po to, co oferuje nam przestrzeń kosmiczna, wynika zresztą z jego przemówień, na przykład błyskotliwego apelu do pracowników Uniwersytetu Rice’a w sierpniu 1962 roku. Oto jak udało mu się połączyć w jedno dwie pasje – amerykańską dumę narodową oraz chęć podboju kosmosu:

Postanowiliśmy polecieć na Księżyc! Postanowiliśmy polecieć na Księżyc w tej dekadzie i zrobić pozostałe rzeczy nie dlatego, że są one proste, lecz dlatego, że są trudne; dlatego że cel ten pozwoli nam lepiej zorganizować i ocenić najlepsze z naszych umiejętności i możliwości; dlatego że jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie, nie chcemy go dłużej odkładać i zamierzamy wyjść z tej próby zwycięsko […]. Jest to w pewnym sensie akt wiary i wizja, gdyż nie wiemy, jakie czekają nas korzyści […]. Przestrzeń kosmiczna znajduje się tam, nad nami, i zamierzamy do niej dotrzeć.

Na amerykański system polityczny w większej części składali się jednak ludzie o mniejszej niż Kennedy przenikliwości umysłu. Dla tych ludzi zimna wojna oraz współzawodnictwo z Rosjanami były czynnikami, które popchnęły ich do wspierania programu kosmicznego.

W roku 1967, inicjując i ratyfikując Traktat o przestrzeni kosmicznej, grupa urzędników z Departamentu Stanu i Departamentu Obrony Narodowej wyeliminowała ów czynnik napędzający ekspansję w kosmos. W traktacie zapisano między innymi, że żadne państwo nie może rościć sobie wyłącznych praw do ciał niebieskich, przez co międzynarodowe współzawodnictwo w tej kwestii nie wchodzi już w rachubę. Mimo że część osób tłumaczyła zasadność traktatu, wyliczając wiele ewentualnych korzyści, jakie mogłyby z niego wyniknąć, intencją jego twórców było wyłączenie przestrzeni kosmicznej z domeny zimnej wojny, a przez to – skuteczne ograniczenie rozwoju programu kosmicznego. Pozwoliło to wykorzystać środki przeznaczone dotychczas na badania przestrzeni kosmicznej na inne projekty. Potwierdzają to dokumenty opublikowane przez Alana Wassera z Narodowego Towarzystwa Kosmicznego (National Space Society), udostępnione po wprowadzeniu w 1997 roku ustawy o wolności rozpowszechniania informacji i opublikowane wkrótce potem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *