Kategorie
Kosmologia

Kolonizacja Marsa

Jak już szczegółowo omawiałem to w Czasie Marsa, związane z dotarciem do pasa planetoid wymogi dotyczące napędu rakietowego są znacznie łatwiejsze do spełnienia przy podróży z Marsa niż przy podróży z Ziemi. Oczywiście, zaawansowane technicznie urządzenia potrzebne do wydobycia minerałów z planetoid będą, przynajmniej na początku, sprowadzane z Ziemi. Ale ponieważ produkcja żywności, ubrań i innych potrzebnych rzeczy będzie na Marsie znacznie łatwiejsza niż w którymkolwiek miejscu w zewnętrznym Układzie Słonecznym, Czerwona Planeta zyska szansę stania się centralnym portem oraz bazą wypadową dla licznych wypraw badawczych i handlowych, zmierzających w stronę pasa planetoid, do zewnętrznych obszarów Układu Słonecznego, a nawet jeszcze dalej.

Z dostępnych obecnie danych naukowych wynika, że Mars był niegdyś ciepłą i wilgotną planetą, miejscem przyjaznym życiu. Dziś atmosfera planety zawiera naturalne zasoby dwutlenku węgla, a w gruncie marsjańskim znajduje się woda w postaci wiecznej zmarzliny. Kiedy tylko ludzki potencjał przemysłowy rozwinie się dostatecznie na Marsie, koloniści będą mogli posłużyć się nowymi technologiami, by przywrócić planecie jej dawny ciepły i wilgotny klimat. Marsjańscy koloniści mogliby w ciągu kilku dziesięcioleci spowodować podniesienie temperatury planety nawet o 10°C, uruchamiając produkcję bardzo silnych gazów cieplarnianych (by jednak nie naruszyć warstwy ozonowej planety, zamiast freonów, CFC, będą produkowali fluorki węgla – PFC) i uwalniając je do atmosfery w takich samych ilościach jak dziś na Ziemi. Ocieplenie spowodowałoby uwolnienie olbrzymich ilości dwutlenku węgla z marsjańskiego regolitu, a ponieważ C02 jest również gazem cieplarnianym, wpłynęłoby to na dalszy wzrost temperatury planety. Wraz ze wzrostem temperatury rośnie również ciśnienie pary wodnej w atmosferze, a ponieważ para wodna wzmaga efekt cieplarniany, temperatura na powierzchni planety podniesie się jeszcze bardziej, powodując dalsze uwalnianie dwutlenku węgla do atmosfery itd. Dzięki temu samonapędzającemu się mechanizmowi stworzylibyśmy na Marsie kontrolowany efekt cieplarniany na skalę globalną, powodując wzrost średniej temperatury na powierzchni planety o ponad 50°C w ciągu połowy stulecia. W tym samym czasie ciśnienie atmosferyczne wzrosłoby od obecnego poziomu, który wynosi 1% ciśnienia ziemskiego, do 35%. Mimo że ciśnienie takie nie wydaje się zbyt wysokie, przypominam, że takie właśnie ciśnienie panowało na stacji kosmicznej Skylab uruchomionej na początku latach siedemdziesiątych XX wieku. Jeśli uda nam się stworzyć na Marsie atmosferę złożoną w 60% z tlenu i w 40% z azotu (skład ziemskiej atmosfery to 20% tlenu i 80% azotu), otrzymamy powietrze nadające się do oddychania. Jeżeli nawet ludzie nie będą mogli oddychać przy tym ciśnieniu marsjańską atmosferą, złożoną w większości z CO2, nie będą już musieli nosić skafandrów kosmicznych – wystarczy im prosta aparatura do oddychania, pozwalająca uzupełnić braki tlenu. Zmiana atmosfery spowoduje, iż powierzchnia mieszkalna gwałtownie wzrośnie, ponieważ panujące na zewnątrz ciśnienie pozwoli kolonistom budować olbrzymie nadmuchiwane kopuły, które umożliwią ludziom swobodne oddychanie. Co więcej, kiedy zewnętrzne środowisko ociepli się w dostatecznym stopniu, zmarzlina marsjańska zacznie topnieć, tworząc naturalne zbiorniki wodne – pojawi się roślinność, najpierw w okolicach równika, a następnie w strefach umiarkowanych. Przez okres około tysiąca lat rośliny te mogłyby dostarczyć do marsjańskiej atmosfery wystarczającą ilość tlenu, by umożliwić oddychanie ludziom i zwierzętom. W końcu, nadszedłby dzień, kiedy aparatura do oddychania i kopuły stałyby się zbędne.

Terraformowanie Marsa – przekształcenie martwej planety w kwitnący życiem świat, w którym można oddychać i w którym powstaną nowe formy życia i ekosystemy – będzie jednym z najwspanialszych i najszlachetniejszych dokonań ludzkiego umysłu. Kontemplując je, będziemy dumni, że jesteśmy ludźmi.

Życie w pierwszych osadach na Marsie będzie dużo trudniejsze niż na Ziemi, podobnie jak życie w pierwszych koloniach Ameryki Północnej było trudniejsze niż w Europie. Ludzie będą przenosili się na Marsa z tych samych powodów, dla których emigrowali do Ameryki w epoce kolonialnej: żeby pozostawić po sobie znak lub żeby rozpocząć wszystko od nowa; albo po to, by stworzyć społeczeństwo zgodnie z własnymi przekonaniami. Na Czerwoną Planetę polecą różni ludzie, posiadający różne umiejętności, ale każdy z nich będzie gotów spróbować nadać sens swojemu istnieniu. Właśnie dzięki takim ludziom powstają wielkie idee i dzięki nim są one realizowane. Wspierani przez wciąż rozwijającą się technikę, ludzie ci będą mogli zmienić oblicze planety i powołać martwy świat do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *