Kategorie
Kosmologia

Loty kosmiczne i dojrzałość gatunków

Loty kosmiczne i dojrzałość gatunków

W tym rozdziale omówiliśmy loty międzygwiezdne przy użyciu potężnych systemów, takich jak rakiety termojądrowe, rakiety na antymaterię i żagle słoneczne popychane promieniami lasera o mocy od dziesiątek do setek terawatów. Powinno być rzeczą ewidentną dla większości czytelników, że będą one (a) kosztowne oraz (b) bardzo niebezpieczne w rękach niewłaściwych osób.

Jeżeli chodzi o koszty, raczej nie ma się co martwić. Loty międzygwiezdne nie dojdą do skutku, dopóki ludzkości nie będzie na nie stać. Jak już jednak pokazaliśmy, jeżeli ludzkość ma rozwinąć się w zdrową cywilizację typu II, nasze wydobycie zasobów oraz produkcja energii muszą rosnąć w wielkim tempie i nawet olbrzymie koszty związane z międzygwiezdną kolonizacją staną się przystępne za kilka stuleci.

Problem bezpieczeństwa to zupełnie inna sprawa. Loty kosmiczne wymagają wykorzystywania olbrzymich energii w bardzo skondensowanej formie. Każdy system, który dostarcza tak dużych energii, jest również bronią masowej zagłady – dużo skuteczniejszą niż te, którymi obecnie dysponujemy.

Tu pojawia się interesująca kwestia. Inteligentne gatunki, w tym nasz własny, ewoluują z agresywnych, drapieżnych, lubiących współzawodnictwo przodków. Jest to, w rzeczywistości, selekcja oparta na doborze takiego trybu życia, który sprzyja rozwojowi przystosowania, zwanego inteligencją. Co więcej, w historii gatunków to zwycięzcy tysięcy konfliktów wewnątrz- i międzygatunkowych przeżywają, by przekazać potomnym swoje geny. To przykry, lecz bezsprzeczny fakt, że wszyscy ludzie żyjący dziś są potomkami osobników, którym dobrze wychodziło zabijanie innych i korzystanie na tym. Możemy być z tego dumni, możemy się tego wstydzić, lecz niezależnie, co na ten temat sądzimy, wszyscy jesteśmy dziećmi wojowników.

Wojny prowadzone za pomocą łuków, strzał i włóczni to jedna sprawa; wojny toczone przy użyciu bomb na antymaterię i laserów zdolnych usmażyć planetę to coś zupełnie innego. Prymitywne walki mogą być wstrętne, lecz niosą ze sobą również pewnego rodzaju dobór najsilniejszych i najsprytniejszych jednostek. Nowoczesne wojny takie nie są. Ponoć Krzysztof Kolumb, obserwując, jak hiszpańscy wieśniacy rozbijają w pył szwadron dumnej kawalerii Maurów za pomocą ręcznie rzucanej bomby podczas oblężenia Grenady w 1492 roku, powiedział: „Takie wynalazki czynią wojnę pozbawioną celu”. Autor triumfu ludzkości jako cywilizacji typu I był bardzo dalekowzroczny.

Jesteśmy dziećmi wojowników, lecz również kochającymi rodzicami, niepoprawnymi myślicielami, odkrywcami i badaczami. Nosimy w sobie geny, instynkty i zdolności ich wszystkich. Po wojowniczych przodkach odziedziczyliśmy nie tylko odruchy, które nas niepokoją, lecz również odwagę potrzebną do badania rzeczy nieznanych. Po odkrywcach odziedziczyliśmy pęd do gwiazd; po myślicielach – ducha przygody, dzięki któremu pozyskamy narzędzia, by się tam dostać; a po ludziach rozsądnych i kochających to, co pozwoli nam wykorzystać nasze rosnące możliwości w sposób dobry, a nie zły.

Nie ma odwrotu. Stłumienie ducha myślicieli i odkrywców oznaczałoby zniszczenie ludzkości. Bezpieczeństwo za cenę takiego czynu byłoby nic nie warte. Cywilizacja typu II kiedyś powstanie, a wraz z nią możliwość poruszania komet, masowa produkcja plazmowych ładunków wybuchowych i cala reszta niesamowitych rzeczy, które są nam niezbędne do podróży międzygwiezdnych. Musimy przetrwać pomimo niebezpieczeństw, jakie ze sobą niosą. Stanie się tak dlatego, że są w nas również miłość oraz zdrowy rozsądek i, w razie potrzeby, możemy rozwinąć w sobie również i te cechy.

Ludzie zrobią wszystko, by przetrwać, nawet staną się lepsi w tym celu.

Niebo otworzy się kiedyś dla tych, którzy na to zasługują. Myślę, że z ludzkością tak właśnie jest. Musimy nieco podrosnąć, lecz jeśli wykażemy spryt, determinację i dojrzałość jako gatunek, gwiazdy mogą należeć do nas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *