Kategorie
Kosmologia

Ludzkość i ewolucja kosmosu

Wiemy, że stosunek siły elektrycznej do magnetycznej określa prędkość światła, ale skoro nie wiemy, dlaczego stosunek tych sił jest taki, a nie inny, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, z jakiego powodu światło podróżuje z taką a nie inną prędkością. Tak naprawdę nie wiemy, czym są czas, przestrzeń lub czasoprzestrzeń, skąd się biorą i dlaczego są ciągłe. Nie wiemy, dlaczego istnieją cztery i tylko cztery fundamentalne siły natury; lub czy są tylko cztery. Nie wiemy, co spowodowało Wielki Wybuch, stworzyło czas i przyczynowość. Nie wiemy, dlaczego czas płynie do przodu, a nie wstecz lub na boki. Nie wiemy, czy nasz Wszechświat jest jedyny, czy też są ich miliony, biliony, a może nieskończona ilość. Jeśli coś jest innym Wszechświatem, to z definicji nie jest naszym i nie możemy wejść z nim w interakcję. Ale czy zawsze tak było lub czy zawsze musi tak być? Nie wiemy, dlaczego prawa rządzące Wszechświatem są ściśle związane z geometrią i dlaczego miałyby mieć jakikolwiek związek z geometrią. Nie wiemy, dlaczego fundamentalne stałe rządzące wieloma siłami w naszym Wszechświecie są stałe; ani czy są. To jedynie kilka przykładów naszej niewiedzy. Musimy się jeszcze bardzo dużo nauczyć. Możemy skorzystać z każdej dostępnej nam pomocy.

Gdybyśmy znaleźli odpowiedź na którekolwiek z wyżej wymienionych pytań, jej wartość byłaby olbrzymia. Gdybyśmy na przykład nauczyli się, jak znajdować lub tworzyć ujemną materię (nie chodzi o antymaterię, tylko o materię z ujemną masą), moglibyśmy jej użyć do zanegowania bezwładności zwykłej materii i umożliwić podróże z prędkością światła. Ale być może dzięki temu odkryciu osiągnęlibyśmy znacznie więcej.

Ani Wszechświat, ani prawa fizyki nie istniały wiecznie. Jakie procesy powołały go do życia? Czy ludzie lub inny inteligentny gatunek mogliby powtórzyć te procesy, czyniąc je bardziej korzystnymi? Dziś ludzkość znajduje się na etapie kogoś, kto uczy się grać w szachy, korzystając z jednej szachownicy. Ale czy moglibyśmy stworzyć nowe szachownice, gdybyśmy połączyli całą wiedzę o Wszechświecie? Czy moglibyśmy stworzyć nowe reguły gry? Czy moglibyśmy zmienić prawa Wszechświata? Albo zaprojektować nowe Wszechświaty, rządzone lepszymi prawami?

Lee Smolin, wykładowca fizyki na Uniwersytecie Penn State, napisał niezmiernie interesującą książkę, zatytułowaną Życie wszechświata, w której zastanawia się, dlaczego prawa rządzące Wszechświatem wydają się tak bardzo przychylne powstaniu życia. Istotnie, można stwierdzić, że gdyby choć jedna z wielu decydujących stałych fizycznych miała nieco większą lub mniejszą wartość, nie tylko inteligencja i życie, ale nawet gwiazdy nie mogłyby powstać. Smolin sugeruje, że wszechświaty rodzą się we wnętrzu czarnych dziur, które powstają z gwiazd, oraz że rządzą nimi podobne prawa (ale nie identyczne) jak w wypadku gwiazd, w których powstają. Według Smolina, jeśli wszechświaty te mają prawa sprzyjające powstawaniu gwiazd (a zatem i czarnych dziur), będą się mnożyły znacznie szybciej niż te, w których istnieje niewiele gwiazd lub nie ma ich w ogóle. Tak więc drogą swoistego doboru naturalnego wszechświaty sprzyjające powstawaniu gwiazd – a przez to życia – stają się dominujące, a nasz Wszechświat, nie będący żadną anomalią, do takich należy.

Teorię Smolina można uznać za bardzo spekulacyjną z wielu powodów. Nie jest na przykład jasne, czy istnieją jakiekolwiek inne wszechświaty. Nie mamy też podstaw naukowych, by przyjąć bądź odrzucić twierdzenie, jakoby prawa natury w zrodzonym z czarnej dziury wszechświecie były „tylko trochę inne” od praw wszechświata macierzystego. Ale pójdźmy jeszcze dalej. Załóżmy, że istoty inteligentne wyewoluowały w danym wszechświecie, połączyły się ze sobą, urosły w siłę i zdobyły wiedzę potrzebną do opanowania praw stworzenia. Czyż nie będą one próbowały stworzyć nowych wszechświatów, o warunkach sprzyjających w większym stopniu rozwojowi życia i umysłu? A gdyby nasz Wszechświat był jednym z nich? Jeśli tak, to czy jako beneficjanci nie moglibyśmy uczestniczyć w posuwaniu tego procesu o jeden krok naprzód? Czy możliwe jest, że to nie dzięki gwiazdom, lecz za sprawą inteligencji następuje propagacja i samodoskonalenie wszechświatów?

To, oczywiście, czyste spekulacje. Toleruję je tylko dlatego, że nie znamy dziś prawdziwego potencjału w pełni połączonej ze sobą cywilizacji galaktycznej typu III. Możliwe, że całość nie jest wcale sumą elementów składowych. Ciało istoty rozumnej to coś więcej niż zbiór komórek; to zjawisko wyższego rzędu. Może umysł stanowi immanentną cechę komórki, ale z całą pewnością nie jest przewidywalny. Może właśnie zmierzamy szlakiem prowadzącym do czegoś prawdziwie zdumiewającego.

Teorie o zjednoczonych istotach inteligentnych w Galaktyce mogą wydawać się straszne, gdyż kojarzą się z pewnego rodzaju utratą indywidualności. W rzeczywistości jest to dalekie od prawdy. Ustanowienie łączności w obrębie społeczeństwa umacnia indywidualizm; tylko dzięki łączności jeden umysł może wpłynąć na całe społeczeństwo. Umysł, którego myśli nie zostaną wysłuchane lub przeczytane, skazany jest na zapomnienie. Jeśli rodzaj ludzki w swoim skończonym rozwoju zapragnie wnieść wkład, który przekroczy niego samego, musi połączyć się z innymi. Jeśli nam się to kiedyś uda, pewnego dnia myśli jednej osoby obejmą całą Galaktykę.

A jeśli mamy marzyć o czymś więcej niż o skończonym rozwoju, musimy stworzyć potomstwo.

Tak czy inaczej, jeśli inteligencja ma kiedykolwiek odegrać jakąś rolę w ewolucji kosmosu, ludzkość też powinna wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Ale zanim ów dzień nadejdzie, będziemy musieli się wiele nauczyć, i to nie tylko o fizyce, ale o sensie istnienia.

Proponuję, byśmy wyruszyli i znaleźli ten sens.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *