Kategorie
Kosmologia

Mars Society

Mars Society

W roku 1996 optowałem za wysłaniem załogowej misji na Marsa. Otrzymałem ponad 4000 listów i e-maili od czytelników. Większość z nich zadawała to samo pytanie: „W jaki sposób można doprowadzić do realizacji tego planu?”. Czwartego lipca 1997 roku, kiedy wysłany przez NASA Pathfinder wylądował na Marsie, internetową witrynę poświęconą misji odwiedziło ponad 100 milionów osób. Sto milionów kliknięć w ciągu jednego dnia! To więcej niż liczba obywateli uprawnionych do głosowania w Stanach Zjednoczonych. To więcej niż liczba wszystkich ludzi aktywnie śledzących debaty na temat aborcji, posiadania broni, zrównoważonego budżetu czy państwowej opieki zdrowotnej – razem wziętych. W okresie 6 miesięcy od lądowania wspomniana strona internetowa była odwiedzana jeszcze 700 milionów razy. Nawet jeśli przyjmiemy, że odwiedzający stronę powtarzali się, liczba ta sugeruje, iż więcej ludzi interesuje się otwarciem marsjańskiego pogranicza niż politycznymi hasłami wyborczymi, których stosowanie zalecają doradcy w Waszyngtonie i specjaliści od kreowania publicznego wizerunku polityków. Świadczy to o bardzo zdrowych instynktach ludzi. Za sto lat nikt nie będzie wiedział lub nikogo nie będzie to obchodziło, jakie mieliśmy prawa związane z kontrolą sprzedaży broni, aborcją, budżetem czy państwową opieką zdrowotną. Natomiast to, co zrobimy teraz, otwierając przed człowiekiem Marsa i zapoczątkowując erę podróży kosmicznych, będzie miało olbrzymie znaczenie dla całej historii ludzkości.

Przy okazji, zastanawiające jest, że politycy nie angażują się w intensywny program propagujący wysłanie ludzi na Marsa. Taka inicjatywa stworzyłaby mężowi stanu szansę na prawdziwą nieśmiertelność. Kto dziś pamięta jakiegokolwiek z wielu ważniaków, którzy odmówili pomocy Kolumbowi? Kto pamiętałby dziś królową Izabelę, gdyby nie sponsorowała włoskiego podróżnika? Czy jesteśmy w stanie podać z pamięci imię wcześniejszej królowej albo tej, która objęła władzę po Izabeli? W swoich czasach Izabela prawdopodobnie uważała się za osobę ważną, za potężną królową. W rzeczywistości jej jedyna zasługa, o której ludzie dziś powszechnie pamiętają, dotyczy pomocy w realizacji wizji błąkającego się po świecie syna prostego tkacza z Genui. Pokolenie współczesnych polityków skazuje się na wieczne zapomnienie, ponieważ żaden z nich nie podejmuje wyzwania związanego z rozpoczęciem ludzkiej bytności na Marsie.

Ludzie tęsknią za pograniczem bardziej niż słowa są w stanie wyrazić. Muszą okazywać rządowi swoją wolę poprzez głosowanie, listy, tworzenie funduszy, lobbing i każdy inny sposób presji politycznej. W tym celu należało stworzyć organizację.

W Czasie Marsa sugerowałem, by ludzie próbowali rozwiązać ten problem, przyłączając się do istniejących organizacji, które zajmują się badaniami kosmosu, takich jak Towarzystwo Planetarne (Planetary Society), Narodowe Stowarzyszenie Badań Kosmicznych (National Space Society) lub Fundacja Kosmicznego Pogranicza (Space Frontier Foundation). Od tego czasu stało się jednak jasne, że żadna z tych organizacji nie wykazuje determinacji i nie dysponuje możliwościami niezbędnymi, by zmusić system do rozpoczęcia programu załogowej wyprawy na Marsa. Dlatego wiosną 1998 roku spotkałem się z innymi zwolennikami realizacji tego celu, wśród których znajdowali się założyciele klubu Marsjańskie Podziemie (Mars Underground): Chris McKay i Carol Stoker, były zastępca dyrektora NASA do spraw badań kosmicznych Mike Griffin, Richard Wagner oraz Kim Stanley Robinson i Greg Benford. Tak narodziło się Mars Society – międzynarodowa organizacja oddana sprawie posuwania naprzód badań i zasiedlenia Marsa przy użyciu środków zarówno publicznych, jak i prywatnych. Organizacja zaczęła działać w maju 1998 roku i prawie natychmiast odniosła sukces, rozpoczynając w czerwcu e-mailową blokadę senackiej komisji do spraw własności i zmuszając ją do zwrócenia 20 milionów dolarów (z 60 milionów złupionych przez administrację) programowi marsjańskiej misji planowanej na 2001 rok. Mimo że podjęte środki nacisku nie wystarczyły, by przywrócić misję rovera Athena, pozwoliło to przygotować mniejszy pojazd Maria Curie (o rozmiarach Sojoumera, ale wyposażony w kilka unowocześnionych instrumentów pomiarowych, które pierwotnie miały się znaleźć na roverze Athena). Następnie w sierpniu 1998 roku w Boulder, w stanie Kolorado, odbyła się konwencja założycielska. Konwencja zakończyła się olbrzymim sukcesem. Zjawiło się na niej ponad 700 przedstawicieli z całego świata, w tym ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Jamajki, Meksyku, Brazylii, Argentyny, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Niemiec, Szwajcarii, Holandii, Szwecji, Hiszpanii, Włoch, Austrii, Republiki Czeskiej, Polski, Rumunii, Grecji, Ukrainy, Rosji, Chin, Japonii, Indonezji, Australii, Nowej Zelandii, Izraela, Egiptu i Mozambiku. Każdy oddział NASA, każde państwowe laboratorium i niemal wszystkie ważniejsze uniwersytety w Stanach Zjednoczonych wysłały swoich przedstawicieli. Konferencję szczegółowo śledziły najważniejsze media światowe, w tym gazety „New York Times”, „Washington Post” i „Boston Globe”, dziennik „Discovery News” telewizji ABC, stacja CBS oraz magazyny „Discover”, „Reason” i „Popular Mechanics”. Po konferencji rozpoczęto serię inicjatyw, w tym założenie ponad 70 oddziałów organizacji w większości reprezentowanych krajów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *