Kategorie
Kosmologia

Nieznane gwiazdy

Nieznane gwiazdy

To tyle, jeżeli chodzi o plazmę międzygwiazdową i lodowe planetoidy obłoku Oorta – materię, o której istnieniu wiemy. Warto jednak zapytać, czy to już wszystko. Czy między nami a alfa Centauri nie znajdują się dużo bardziej interesujące, przydatne i imponujące obiekty? Być może na podstawie naszej niepełnej wiedzy niesłusznie zakładamy, że przestrzeń ta jest pusta. Może powinniśmy postawić sobie pytanie, czy najbliższe nam gwiazdy rzeczywiście znajdują się w systemie Centaura. Czy możliwe jest, że mamy bliższych gwiezdnych sąsiadów?

Na pierwszy rzut oka pytanie wydaje się pozbawione sensu. Przecież gdyby koło nas znajdowały się gwiazdy mniej odległe niż system Centaura, zostałyby zidentyfikowane już dawno temu. Jakkolwiek logiczne wydawałoby się takie założenie, wcale nie musi być prawdziwe.

Niedawno pojawiła się teoria, w myśl której liczne masowe zagłady gatunków, jakie wydarzyły się na Ziemi, były spowodowane deszczem komet wybitych ze swoich stabilnych orbit w obłoku Oorta przez wpływy grawitacyjne przelatującej gwiazdy. Co więcej, powtarzający się cykl 26 milionów lat, związany z kolejnymi katastrofami, skłonił niektórych naukowców do ogłoszenia, że powodująca kłopoty gwiazda, nazwana Nemezis, obiega Słońce po orbicie, której aphelium (największa odległość) wynosi 2,78 roku świetlnego, a peryhelium (najmniejsza odległość) – 0,01 roku świetlnego. Ponieważ ostatnia wielka zagłada gatunków miała miejsce 13 milionów lat temu, hipotetyczna gwiazda Nemezis znajdowałaby się obecnie w odległości 2,3-2,8 roku świetlnego od nas. Aby potwierdzić tę teorię, w latach osiemdziesiątych XX wieku badacze postanowili spróbować zidentyfikować Nemezis. Podczas badań zorientowali się, że ich badania przypominają szukanie przysłowiowej igły w stogu siana. Krótko mówiąc, znalezienie Nemezis wiązałoby się z potrzebą sprawdzenia zdjęć miliardów obiektów o małej jasności i określenia ich odległości od nas dzięki efektowi paralaksy (pozorne przesunięcie pozycji obiektu, gdy patrzymy na niego z dwóch końców orbity ziemskiej). Nawet nie biorąc pod uwagę ogromu pracy związanej z samą liczbą obiektów, duża paralaksa mogłaby łatwo zmylić badaczy, przez co ten sam obiekt zostałby sklasyfikowany jako dwa różne. Istniała też możliwość, że Nemezis nie jest dostatecznie jasną gwiazdą, by zarejestrowały ją wykorzystywane przez nas instrumenty, co oznaczałoby, że cały trud poszedł na marne.

Jak dotąd nie znaleziono żadnego obiektu, który mógłby okazać się Nemezis. Ale problemy natury technicznej, na jakie natrafiono podczas poszukiwań, uświadomiły, że w pobliżu Ziemi może istnieć wiele obiektów o masie zbliżonej do masy gwiazd, które nie zostały dotąd zaobserwowane. A jeżeli nawet zostały, nie rozpoznano ich jako bliskich sąsiadów.

Poza periodycznymi katastrofami kosmicznymi, nawiedzającymi naszą planetę, nie ma żadnych innych dowodów potwierdzających istnienie niezauważonych dotąd gwiazd. Z wielu wiodących dziś teorii kosmologicznych wynika, że Wszechświat powinien mieć dużo większą masę, niż łączna masa wszystkich skatalogowanych gwiazd, pyłu międzygwiazdowego i innej znanej nam materii. Co więcej, zaobserwowano, że wiele galaktyk, w tym nasza własna, wiruje zbyt szybko, by dało się to wytłumaczyć tylko obecnością masy, o której wiemy, iż się tam znajduje. Powstało sporo hipotez, usiłujących wytłumaczyć ten fakt, w tym hipotezy zakładające istnienie nieświecącej materii galaktycznej, otaczającej dysk galaktyki zajmowany przez gwiazdy; istnienie hipotetycznych form niehadronowej egzotycznej materii, którą nie sposób zaobserwować; a nawet możliwość, że rotacja galaktyk podlega prawom magneto-hydrodynamiki (a nie grawitacji) i że różne teorie kosmologiczne wymagające istnienia nieznanej materii są po prostu błędne. Pośród różnych możliwych wytłumaczeń znajduje się również i to, że brakującą materię tworzą nieświecące obiekty o masie porównywalnej z masą gwiazd, w tym czarne karły (czyli białe karły, które przestały emitować energię), brązowe karły (protogwiazdy, w których nigdy nie nastąpił zapłon syntezy termojądrowej), gwiazdy neutronowe i czarne dziury. Jeżeli faktycznie obiekty te są odpowiedzialne za brakującą masę, mogą być dość liczne, ponieważ według niektórych oszacowań brakująca masa we Wszechświecie przeważa nad masą widoczną w stosunku 10 do 1, a może nawet 100 do 1.

Bez rozwodzenia się nad słusznością którejkolwiek z tych teorii, wystarczy zwrócić uwagę, że istnieje wystarczająco dużo poszlak wskazujących na to, iż niedaleko od nas znajdują się nieodkryte dotąd obiekty o masie zbliżonej do masy gwiazd. Zastanówmy się, czym mogłyby one być i w jaki sposób dałoby się je wykorzystać w podróżach międzygwiezdnych.

Ponieważ żadne obiekty położone blisko Układu Słonecznego nie zostały jak dotąd odkryte, muszą być z natury trudne do zaobserwowania. W wypadku obiektów świecących nie oznacza to koniecznie, że ich światło jest zbyt słabe. Oznacza to tylko tyle, że świecą na tyle słabo, by nie prowokować do dalszych badań. Ruchy 300 tysięcy najjaśniejszych gwiazd, aż do jasności 10 wielkości gwiazdowych, zostały skatalogowane, więc nasz obiekt musi być słabszy. Można uznać za mało prawdopodobne, by duża paralaksa obiektu jaśniejszego niż 11 wielkości gwiazdowych mogła ujść uwadze badaczy. Ciemne gwiazdy typu M (czerwone karły) i białe karły mogą mieć jasność absolutną 17-18 wielkości gwiazdowych, co przy odległości 2 lat świetlnych oznacza jasność obserwowaną 11-12 wielkości gwiazdowych. Niewykluczone zatem, że świecące gwiazdy znajdują się zaledwie 2 lata świetlne od nas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *