Kategorie
Kosmologia

Obliczanie populacji Galaktyki

Górna granica L

Można zadać pytanie, dlaczego L w ogóle powinno mieć jakąś górną granicę. Cywilizacja typu I może zostać zniszczona przez uderzenie planetoidy lub epidemię, a cywilizacja typu II – przez międzyplanetarną wojnę lub wybuch supernowej, lecz co byłoby w stanie spowodować zagładę cywilizacji typu III, gdy już rozrosła się w Galaktyce, a jej domena ma promień 50 lat świetlnych i zawiera kilkaset gwiezdnych systemów.

Sądzę, że znajdzie się kilka rzeczy. Chociażby wroga cywilizacja typu III. Albo złe idee.

Naukowiec Richard Dawkins ogłosił teorię, w której rozpatruje idee w podobnych kategoriach jak geny – jako samolubne jednostki zainteresowane przedłużeniem własnego istnienia i reprodukcją. Idea, lub mem, jak Richard je nazywa, rozszerza się, gdy ma odpowiednie cechy, by zainteresować ludzi i zagnieździć się w ich umysłach, które z kolei stają się przyczółkami i bazami umożliwiającymi jeszcze skuteczniejszą ekspansję. Idee szybko się rozprzestrzeniające przeważają liczebnie nad wolniejszymi i w związku z tym dominują. Idee są często bardzo cenne dla swoich żywicieli (czyli inteligentnych gatunków jak my). Przydatność czy prawdziwość nie są jednak kryteriami definiującymi prędkość rozprzestrzeniania się idei. Takimi kryteriami są tylko i wyłącznie zdolność do spenetrowania umysłu żywiciela i zdolność do reprodukcji. Rzecz jasna, niektóre idee mogą być patologiczne.

Gdy przyjrzymy się historii ludzkości, zauważymy, że większość najgorszych katastrof, jakie nam się przydarzyły, była wynikiem pewnej idei, która rozprzestrzeniła się jak plaga. Do takich mentalnych „chorób zakaźnych” można zaliczyć mesjanistyczny nihilizm mongolskiej hordy, fundamentalizm muzułmański, który zniszczył potencjał islamu jako wielkiej cywilizacji światowej, jak również wiele innych rodzajów fundamentalizmu, szaleństwo Pol Pota oraz nazizm, który niemal doprowadził do zagłady cywilizacji europejskich XX stulecia.

Jedna zła idea może zrujnować społeczeństwo. A idee można rozprzestrzeniać przez radio. Imperium złożone ze 100 planet, budowane pracowicie przez 50 tysiącleci może zostać zniszczone w 50 lat za sprawą szerzącego się z prędkością światła przez radio kultu.

Żeby mieć dostatecznie dużo czasu na początkowy rozwój, społeczeństwo musi charakteryzować się wrodzoną odpornością na złe idee. Niemniej stuprocentowej odporności nie da się osiągnąć, gdyż inteligencja i cywilizacja z natury potrzebują zdolności asymilacji i szerzenia nowych pomysłów.

Nowe idee będą powstawać za sprawą nieustannie zmieniających się warunków. Weźmy prosty przykład. Planety leżące w centrum wciąż rozszerzającej swe granice domeny – a będzie ich z czasem coraz więcej – nie mają swego pogranicza. Nie będą mogły wysyłać misji do nowych, dziewiczych gwiazd, skupią się więc na rozwoju regionów, którymi dysponują. Jak długo będą w stanie to robić, zanim nie popadną w stagnację, a ukształtowanie się patologicznych form społecznych doprowadzi do powstania niepożądanych idei? Nie da się tego przewidzieć, lecz takie ryzyko istnieje, a gdy mamy do dyspozycji bardzo dużo czasu, wszystko się może zdarzyć. Prędzej czy później, oś podtrzymująca całe imperium się złamie, wyznaczając w ten sposób górną granicę L.

Trzecim czynnikiem, który może narzucić ograniczenie na wartość L, jest ewolucja biologiczna. Mamy tendencję to traktowania swojego gatunku jako odwiecznego i niezmiennego, lecz tak naprawdę Homo sapiens pojawił się zaledwie około 200 tysięcy lat temu, a nie ma powodu sądzić, że proces ewolucji uległ zatrzymaniu.

Wręcz odwrotnie, biorąc pod uwagę fakt, że ludzie właśnie zdobywają kontrolę nad własnym genomem, a ich apetyt na nowe tereny w przestrzeni kosmicznej wzrasta, mamy wszelkie powody sądzić, iż proces ewolucji ulegnie gwałtownemu przyspieszeniu. Staniemy się innymi istotami, prawdopodobnie wieloma rodzajami innych istot. Taka sama przyszłość czeka zapewne inne gatunki inteligentne, które posługują się metodami naukowymi, poznały inżynierię genetyczną oraz loty kosmiczne. Każdy gatunek się zmieni. Niejasne natomiast jest, czy rasy, w które się przeistoczymy, będą potrzebowały lub chciały kontynuować ekspansję w kosmos oraz rozwój cywilizacji technicznej. Czy możliwe jest, by gatunek, po zapewnieniu sobie idealnego miejsca zamieszkania zdegenerował się do poziomu marzycieli niezdolnych do żadnego wysiłku lub nowatorskiej myśli? Czy możliwe jest, by taki gatunek uległ następnie zagładzie, albowiem nie umiał jej zapobiec, gdy warunki zewnętrzne gwałtownie się zmieniły? Wydaje się to prawdopodobne. A w każdym razie widać w tym modelu wiele podobieństw do cykli wieku heroicznego, wieku złotego i wieku upadku w historii ludzkości.

Tak więc, w ten czy inny sposób, nawet największe międzygwiezdne imperia muszą kiedyś osiągnąć kres. Wiemy, że L jest liczbą skończoną. Inaczej Ziemia, jak również każda inna planeta, pełna byłaby obcych. Ludzka rasa istnieje już od 200 tysięcy lat, więc wartości L tego rzędu wydają się prawdopodobne. Jeżeli tak jest, najbliższe posterunki cywilizacji pozaziemskiej mogą znajdować się całkiem niedaleko. Jeżeli L przybiera mniejsze wartości, mamy przed sobą spore terytorium do opanowania. Tak czy inaczej, jedna rzecz wydaje się pewna: Oni gdzieś tam są. I jest ich dużo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.