Kategorie
Kosmologia

Rozpalanie gwiazd

Rozpalanie gwiazd

Gwiazdy są źródłem życia. Te olbrzymie maszyny termojądrowe oświecają mroki przestrzeni kosmicznej, ogrzewają ją i dostarczają energii antyentropicznej niezbędnej do samoorganizacji materii. Gwieździste nocne niebo wypełnia mistyczne piękno, ale kiedy się na nie spojrzy z naukowego punktu widzenia, wydaje się ono jeszcze piękniejsze. Milion świecących punktów przyozdabiających czarny aksamit nocnego nieba to w rzeczywistości nic innego jak milion źródeł życia.

Nie ma cienia wątpliwości, że wiele światów znajduje się zbyt daleko od jakiejkolwiek gwiazdy, by mogło na nich istnieć życie. W naszym Układzie Słonecznym krążą wielkie księżyce Jowisza i Saturna, które można terraformować jedynie za pomocą olbrzymich reflektorów, oraz światy jeszcze bardziej oddalone, takie jak Tryton – gigantyczny księżyc Neptuna – których terraformowanie trudno sobie wyobrazić.

Jak wspominałem wcześniej, nasze Słońce należy do najjaśniejszych gwiazd. Większość znanych nam gwiazd to znacznie ciemniejsze czerwone karły typu M. Brązowe karły świecą jeszcze słabiej, gdyż są zbyt małe, by w ich wnętrzu mogło dojść do reakcji termojądrowych. Planety krążące wokół tych gwiazd trwają całą wieczność w mroźnej ciemności.

A gdybyśmy spróbowali rozpalić te gwiazdy?

Mając do czynienia ze świecącą gwiazdą, czerwonym karłem typu M, moglibyśmy wzmocnić jej promieniowanie, używając zwierciadła słonecznego do odbijania części produkowanej przez gwiazdę energii. Wiadomo nam, że prędkość, z jaką przebiega synteza termojądrowa w środku gwiazdy, zależy wykładniczo od temperatury. Na przykład przy protonowo-protonowej syntezie termojądrowej w gwieździe o rozmiarach i temperaturze naszego Słońca prędkość reakcji równa jest temperaturze gwiazdy podniesionej do czwartej potęgi, tymczasem na chłodniejszych gwiazdach zależność temperaturowa jest większa. Jeśli gwiazda używa cyklu CNO do katalizowania syntezy termojądrowej, prędkość reakcji wzrasta proporcjonalnie do T20 (!!!). Tak więc nawet nieznaczne zwiększenie temperatury gwiazdy za pomocą zwierciadeł słonecznych może zwiększyć ilość produkowanej przez nią energii. Zwiększona energia spowoduje z kolei dalszy wzrost temperatury, dzięki czemu gwiazda będzie generowała jeszcze więcej mocy. Zależność dotyczy temperatury centralnej w gwieździe. Trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób można by spowodować jej wzrost za pomocą ogrzania gwiazdy zewnętrznymi zwierciadłami słonecznymi.

A co w przypadku, gdy mamy do czynienia z brązowym karłem lub z gigantyczną planetą gazową, niezdolną do wygenerowania odpowiedniej energii termojądrowej? Wtedy astroinżynierowie będą musieli użyć czarnych dziur.

Według brytyjskiego kosmologa, Stevena Hawkinga, większość czarnych dziur powstała podczas Wielkiego Wybuchu, który był początkiem naszego Wszechświata. Te z nich, które miały masę poniżej miliarda ton, wyparowały do tej pory, emitując promieniowanie Hawkinga, ale te, których masa była przynajmniej milion razy większa, nie zmieniły się znacząco od początku istnienia Wszechświata. Właśnie je wykorzystalibyśmy do rozpalania gwiazd. Brytyjski naukowiec, Martyn Fogg, twierdzi, że można wpłynąć na kierunek ruchu czarnych dziur, nadając im ładunek elektryczny za pomocą wiązki jonów lub elektronów, a następnie przesuwając je przy użyciu pola elektrycznego. Można też posłużyć się ciągiem statku orbitującego wokół czarnej dziury. Moglibyśmy również przemieszczać czarne dziury za pomocą silnej wiązki promieni laserowych lub odpalając w jej stronę pociski. Laser i pociski zostałyby wchłonięte, ale pozostałby pęd. Najlepszym wyjściem byłoby jednak znalezienie sposobu na wykorzystanie energii uwalnianej przez czarną dziurę w procesie pochłaniania materii. Moglibyśmy to zrobić, umieszczając na orbicie wokół czarnej dziury duży reflektor świetlny wyposażony w magnetyczny żagiel. Kiedy reflektor zostanie odpowiednio ustawiony, by wytwarzać ciąg, zaczęlibyśmy dostarczać materii przeznaczonej do anihilacji w czarnej dziurze. Grawitacyjnie przytwierdzony do czarnej dziury reflektor zacznie ją ciągnąć za sobą, kiedy emitowane światło i plazma zaczną go pchać naprzód.

Załóżmy, że odkryliśmy brązowego karła z systemem planetarnym gdzieś w przestrzeni międzygwiazdowej. Jeśli możemy też znaleźć (czy stworzyć) czarną dziurę odpowiednich rozmiarów i skierować ją na brązowego karła, zmienimy go w świecącą gwiazdę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *