Kategorie
Kosmologia

Rozwój cywilizacji

Innymi słowy, nabycie tych dwóch umiejętności wyznacza moment powstania języka mówionego, a najprawdopodobniej wraz z nim wszelkich przypowieści, mitologii, przekazów historycznych, poezji i pieśni. Ludzkość osiągnęła wyższy poziom intelektualny oraz, śmiem twierdzić, duchowy.

Osiedlenie się w bardziej wymagającym środowisku, do którego Homo sapiens nie był przystosowany w sposób naturalny, zmusiło nasz gatunek do przejścia głębokich przemian. Zamiast pozostać gromadą sprytnych zwierząt, zdolnych tylko do wykorzystywania ograniczonej liczby umiejętności w wiadomych z góry sytuacjach i w przewidywalnym oraz niezmiennym środowisku, staliśmy się gatunkiem, którego podstawową metodą radzenia sobie ze zmieniającym się otoczeniem jest wymyślanie nowych rzeczy. Homo sapiens przerodził się w Homo technologicus, człowieka-wynalazcę, i otworzył sobie w ten sposób drogę do podboju wszelkich dostępnych na Ziemi środowisk: pustyń, lasów, dżungli, stepów, bagien, gór, tundry, rzek, jezior, mórz, oceanów, a nawet przestworzy.

Podejmując wyzwanie obcego nam środowiska, wyrwaliśmy się z trwającego 150 tysięcy lat okresu stagnacji, by stać się, jak sądzę, lepszym gatunkiem. Czy stać nas raz jeszcze na podobną przemianę?

Powiedzenie, że potrzeba jest matką wynalazków, to truizm. Podobnie jak jednostki, społeczeństwa także rozwijają się dynamicznie w momentach zagrożenia, a popadają w stagnację, gdy go nie ma. W historii ludzkości znaleźć można wiele przykładów na potwierdzenie tej teorii. Społeczeństwa, które osiągnęły bezsprzeczną dominację nad innymi ludami na danym obszarze, zawsze miały tendencje do zamykania się w sobie i popadania w samozadowolenie, czego przykładem może być starożytny Egipt lub cesarstwo chińskie. „Świat to my; posiadamy wszystko, co można posiąść, wiemy wszystko, czego można się dowiedzieć, zrobiliśmy wszystko, co można zrobić” – jest butnym sloganem takich, praktycznie rzecz biorąc, martwych kultur. W przeciwieństwie do nich społeczeństwa znajdujące się w stanie zagrożenia rozwijały się najdynamiczniej.

W przeszłości czynnik wymuszający rozwój przybierał głównie dwie postaci: wojny oraz tego, co określam mianem szoku pogranicza.

Faktem bezspornym jest, że wielokrotnie w różnym czasie i miejscach wojna lub sama jej groźba była ważnym czynnikiem wymuszającym rozwój ludzkości. Najbardziej jaskrawy przykład stanowi wyścig zbrojeń, który od kilku wieków trwa między współzawodniczącymi mocarstwami i który przyśpieszył rozwój techniki w skali międzynarodowej. Podobny wyścig zbrojeń stymulował rozwój podzielonych wojnami ludów zamieszkujących basen Morza Śródziemnego, zanim Rzymianie zjednoczyli je pod swoim władaniem. Potrzeby militarne często też wymuszały zmiany natury społecznej, takie jak powszechna edukacja czy państwowa opieka zdrowotna.

Wojny mają jednak, pomijając ich straszliwą naturę, swoje ograniczenia jako czynnik przyśpieszający rozwój. Po pierwsze, w końcu jedna ze stron musi wygrać konflikt zbrojny, co prowadzi do zjednoczenia obydwu wrogich narodów pod jej panowaniem i tym samym do zahamowania rozwoju. Tak właśnie stało się w regionie Morza Śródziemnego, gdy znalazł się on pod panowaniem imperium rzymskiego. Podobny proces możemy zaobserwować dzisiaj, gdy od momentu wygrania zimnej wojny możliwości techniczne i naukowe Stanów Zjednoczonych nieustannie się zmniejszają. Po drugie, niekończący się konflikt zbrojny doprowadza do powstania w społeczeństwie kasty wojowników, takich jak samurajowie, których władza opiera się na zachowaniu dotychczasowych metod prowadzenia walki, a więc powoduje techniczny zastój. Po trzecie wreszcie i najważniejsze, w dzisiejszym świecie nie można zignorować koszmarnego aspektu nowoczesnych wojen. Konflikty zbrojne zawsze były wyniszczające, zarówno dla samego społeczeństwa, jak i dla jego zasobów, a wraz z rozwojem techniki stawały się coraz bardziej destruktywne. Wraz z pojawieniem się broni jądrowej i bakteriologii, wykorzystującej rekombinację DNA, nie do pomyślenia jest konflikt na tyle poważny, by mógł on wymusić przyśpieszenie rozwoju technicznego. Spowodowałby on bowiem prawdopodobnie zagładę całej cywilizacji. Tak więc w naszych czasach użyteczność wojen jako czynnika przyśpieszającego rozwój się wyczerpała.

Znacznie bardziej interesującą i dynamiczną siłą był szok pogranicza – stres, któremu poddawani są ludzie na nieznanych sobie terenach, pełnych nowych możliwości i nowej wiedzy. Najbardziej postępowymi społeczeństwami w historii ludzkości okazały się te, które określić można mianem „żeglarzy”, takie jak Minojczycy, Fenicjanie, Grecy, Żydzi, Włosi z okresu renesansowych miast-państw, członkowie Hanzy, Holendrzy, Brytyjczycy i Amerykanie, których przywódcy zaangażowani byli w zamorski handel i/lub eksplorację. Społeczeństwa „lądowe”, których przywódcy wybierani byli spośród przywiązanej do ziemi arystokracji zarządzającej ograniczonymi domenami, były z reguły bardziej przywiązane do tradycji i konserwatywne. Najbardziej stymulująca sytuacja występuje wtedy, gdy nie tylko rządzące kasty, lecz większość społeczeństwa ma do czynienia z wymagającym środowiskiem pogranicza, w którym mogą, a czasami wręcz muszą wymyślać nowe rzeczy. Nie jest zbiegiem okoliczności, że największy rozkwit klasycznej Grecji przypadł na okres kolonizacji basenu Morza Śródziemnego i zaraz po nim lub że oszałamiająca eksplozja innowacji w Europie, która przekształciła mało imponującą i stosunkowo statyczną średniowieczną kulturę chrześcijańską w arcydynamiczną i dominującą na świecie kulturę zachodnią, przypadła dokładnie w czasie wielkich odkryć geograficznych i kolonizacji. Najbardziej jaskrawym przykładem stymulacji przez surowe warunki pogranicza jest kultura północnoamerykańska, której głównymi cechami są: zamiłowanie do innowacji, antytradycjonalizm, optymizm, indywidualizm i wolność osobista, wykształcone podczas 400 lat konfrontacji z pojawiającymi się potrzebami, jak i nieskończonymi możliwościami oferowanymi przez rozległe i ciągle zmieniające swe oblicze pogranicze.

A co z dniem dzisiejszym? Wszystkie środowiska na świecie zostały opanowane, zachodnie pogranicze skolonizowane, zimna wojna wygrana. W 1990 roku prezydent George Bush podczas przemówienia stwierdził, że ludzkość wkroczyła w „Okres Nowego Porządku na Świecie’’, i miał rację. Po upadku bloku sowieckiego świat został w mniejszym lub większym stopniu zjednoczony pod przywództwem Zachodu. Militarne konflikty zostały tym samym w dużym stopniu wyeliminowane z wachlarza czynników napędzających rozwój naszej rasy. Dzięki pojawieniu się i gwałtownemu rozwojowi Internetu oraz innych form globalnej łączności i szybkiego transportu wciąż silnie zróżnicowane kultury będą wykazywały coraz większą tendencję do unifikacji. To globalne zjednoczenie i fuzja kulturowa doprowadzą prawdopodobnie do chwilowego rozkwitu sztuki i do szybkiego wzrostu ekonomicznego, lecz problem polega na tym, że z systemu wyeliminowany został element stresu. Przypomina to sytuację, w której dodatni i ujemny biegun baterii połączony jest przewodem. Gdy potencjały się wyrównują, energia wyzwala się w gwałtowny sposób, lecz po pewnym czasie bateria staje się bezużyteczna. Wystarczy spojrzeć na stagnację i degradację, które nastąpiły po wprowadzeniu pax romana. Pax mundana będzie czymś jeszcze gorszym. Proszę rozważyć fakt, że nowoczesna medycyna zbliża się do poznania procesu starzenia się na poziomie komórkowym – a tym samym do możliwości pokonania tego problemu. W przeszłości wszelkie społeczeństwa mogły rozwijać się poprzez „zmianę warty”, gdy nowe pokolenie zastępowało poprzednie. W przyszłości taki proces może się okazać niemożliwy. Nie widząc potrzeby zmian, ludzie u władzy w każdej niszy społecznej będą mogli pozostać tam na zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *