Kategorie
Kosmologia

Zapotrzebowanie na narodowe i międzynarodowe inicjatywy kosmiczne

Zapotrzebowanie na narodowe i międzynarodowe inicjatywy kosmiczne

Zasiedlenie Marsa będzie decydującym krokiem w przemianie rodzaju ludzkiego z zamieszkującego jedną planetę w gatunek żyjący na wielu planetach. Dlatego jest to najważniejsze zadanie, przed którym stoi nasze pokolenie. Niestety, nie zostanie ono wykonane przez niewidzialną rękę rynku, który rządzi się własnymi prawami. Jeśli na Marsie ma kiedykolwiek powstać nowa gałąź cywilizacji ludzkiej, będą musiały zadziałać różnego rodzaju instytucje, organizacje i ruchy społeczne, które potrafią podejmować wielkie wyzwania, nie spodziewając się przy tym szybkich zysków. W dzisiejszym świecie najlepszym przykładem takich instytucji są rządy.

Obecnie w modzie jest krytykowanie możliwości rządowych. Projekty rządowe są z reguły niewydajne i niemal zawsze prywatna firma potrafi wykonać zlecenie dużo szybciej i taniej niż agencja rządowa. Niestety, firmy prywatne nie podejmą się wykonania żadnego projektu, jeśli nie daje on żadnych gwarancji na zysk. Dlatego instytucje rządowe są potrzebne, by zmobilizować kolektywną wolę narodu do wykonania nieopłacalnych, ale niezbędnych projektów, zaczynając od obrony narodowej, a kończąc na przeprowadzaniu prac pogłębiania portów. Dlatego właśnie wsparcie rządowe było zawsze konieczne przy ryzykownych pionierskich wyprawach do nowych i nieznanych lądów i przy ich zasiedlaniu. Aby skutecznie przeprowadzić kolonizację Marsa, instytucje rządowe muszą powrócić do swej pierwotnej roli, polegającej na wspieraniu wypraw badawczych. Współczesne rządy dysponują olbrzymimi środkami finansowymi, które trwonione są na niezliczoną ilość projektów nie mających na dłuższą metę większego znaczenia. Nawet niewielka część tych środków, użyta w przemyślany sposób, to kwota więcej niż wystarczająca do sfinansowania intensywnego programu, który mógłby szybko otworzyć Czerwoną Planetę dla ludzkości. Niestety, w chwili obecnej program taki nie istnieje.

Tymczasem finansowane ze środków rządowych badania Marsa ograniczają się jedynie do dwóch stosunkowo niskobudżetowych programów: radzieckiego i amerykańskiego. Program radziecki (później rosyjski) zakończył się całkowitym fiaskiem. Spośród ponad tuzina orbiterów i lądowników wysłanych na Marsa przez Rosjan ani jeden nie zdołał wykonać swojej misji. Program amerykański, pod kierownictwem JPL (Jet Propulsion Lab), może pochwalić się lepszymi wynikami. Z 13 amerykańskich statków kosmicznych wysłanych na Marsa od roku 1965 nie mniej niż 10 -z tego 3 sondy przelatujące obok Marsa, 4 orbitery i 3 lądowniki -z powodzeniem wykonało swoje misje. Oprócz omawianych już sond Mariner i Viking swe misje udało się zrealizować lądownikowi Pathfinder i orbiterowi Mars Global Suweyor (AtfGS), które dotarły na Czerwoną Planetę w 1997 roku. Misja Pathfindera zakończyła się olbrzymim sukcesem. Dysponując obciętym budżetem, wynoszącym zaledwie 175 milionów dolarów, młody zespół naukowców zdołał wysłać na Marsa statek wyposażony w dość ryzykowny system lądowania, wykorzystujący poduszki powietrzne. Statek wylądował w samym środku dawnego ujścia rzeki na Czerwonej Planecie 4 lipca 1997 roku i uruchomił mały (10 kg) zrobotyzowany pojazd, zwany Sojoumer (od imienia bohaterki walczącej przeciw niewolnictwu w Stanach Zjednoczonych – Sojoumer Truth). Przez następnych kilka miesięcy Sojoumer prowadził wokół miejsca lądowania badania marsjańskich skał za pomocą kamery i spekto-metru rentgenowskiego, służącego do analizy chemicznej. W tym czasie znalazł kilka próbek okrągłych grudek podobnych do tych, jakie powstają na Ziemi w wyniku erozji wodnej, oraz osadową skałę, której istnienie również dowodzi występowania na Marsie w odległej przeszłości wody w stanie ciekłym. Wyprawy małego pojazdu były entuzjastycznie śledzone przez większość światowych dzienników i skończyły się dopiero wtedy, gdy w wyniku awarii układu zasilania na lądowniku Pathfinder nastąpiło zerwanie kontaktu radiowego z Ziemią. (Niektórzy sądzą, że jeszcze przez wiele dni, a nawet tygodni po tej awarii mały Sojoumer jeździł wokół niemego lądownika, czekając na nowe polecenia – jak zrozpaczony pies, ufający, że jego martwy pan się jeszcze obudzi. Tak został zaprogramowany. Może któregoś dnia dotrą do tamtego miejsca astronauci i, badając ślady pozostawione przez pojazd, będą mogli opowiedzieć prawdziwą historię ostatnich dni osieroconego Sojour-nera). W tym czasie Mars Global Suweyor wślizgnął się na orbitę okołomarsjariską i mimo kilku kłopotów z bateriami słonecznymi rozpoczął fotografowanie Marsa. Umieszczona na jego pokładzie kamera dawała niemal siedmiokrotnie większą rozdzielczość (około 1,4 metra na piksel) niż aparatura sond Viking, która dostarczyła obrazów o rozdzielczości zaledwie 10 metrów na piksel. Zdjęcia przesłane przez MGS ukazały wysuszone koryta czegoś, co dawniej było z pewnością krętą rzeką, dowodząc tym samym, że woda w stanie ciekłym nie tylko występowała w przeszłości na powierzchni Marsa, ale również była tam obecna przez okres porównywalny z geologiczną skalą czasu. W dodatku dzięki zamontowanemu na MGS laserowemu wysokościomierzowi udało się odkryć dużą depresję topograficzną w strefach podbiegunowych Marsa, na których nie ma zbyt wielu kraterów i które są bardziej płaskie niż jakikolwiek obiekt ziemski, nie licząc dna oceanu. Najwidoczniej na Marsie nie tylko płynęły rzeki, lecz falowały też oceany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *